About the Mist

We like to provide great site with complete features what you want to implement in your business! Mist can become a Blog, an Agency, a Hospital, a Sports, a a Portfolio, a Spa, a Restaurant, a University, a Corporate website, an E-Store, a Construction Business, a Hosting Company, an Attorney website, a Blog, a Creative Studio and much more.

Galeria

Instagram did not return a 200.

Dodatkowe informacje

Np. Informacje o Centrum Seniora.

O Kolpingowskim Klubie Seniora

/O Kolpingowskim Klubie Seniora

W grudniu 2013 roku przy Stowarzyszeniu „Rodzina Kolpinga w Bochni” został założony Kolpingowski Klub Seniora.

 

Bochnia – Parafia  Św. Pawła Apostoła.

Akcja charytatywna „Dzieci – dzieciom” to idea, której celem jest niesienie pomocy tym, którzy jej potrzebują, pokazanie, że mając niewiele też można się dzielić, uczenie empatii i wrażliwości, dawanie sposobności do charytatywnej aktywności. Są to paczki dla ubogich dzieci z naszego parafialnego Caritas. Organizatorem tego przedsięwzięcia był Kolpingowski Klub Seniora przy Parafii Św. Pawła w Bochni. Chętne do takiej pomocy dzieci zabrały po 2 aniołki z tablicy wystawionej w Kościele Św. Pawła  wybierali również płeć i wiek dziecka, do którego ma trafić ich prezent. Aniołki szybko zniknęły, gdyż akcja spotkała się z dużym zainteresowaniem u dzieci.
Jak się okazało dzieciom przygotowanie tych paczek dało niesamowitą satysfakcję, poczucie uczestniczenia w czymś ważnym, potrzebnym i dużym, bo więcej jest szczęścia w dawaniu niż braniu. Sami je robili, pakowali i ozdabiali dołączając jednego aniołka do paczki a drugiego zawieszali na choinkę. Gotowe prezenty dzieci składały pod choinką w dniu 21.12.2014 r. w 4 niedzielę adwentu podczas Eucharystii  dla dzieci o godz. 11:00.

T. Sz.

15 sierpień 2014

„…Królowo ziół i kwiatów
Niech ten bukiecik złożony u Twoich stóp,
Będzie od nas wdzięcznością wypełniony ….”

MATKA BOSKA ZIELNA

Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny popularnie zwane Matki Boskiej Zielnej – patronki ziemi i roślinności obchodzone jest w Kościele katolickim od piątego wieku i jest jednym z najważniejszych maryjnych uroczystości w roku. Święto 15 sierpnia jest pełne treści teologicznych, kulturowych i obyczajowych.
Tego dnia święci się w Kościele bukiety i wianki skomponowane z ziół, kłosów, zbóż, warzyw i owoców wierząc, że mają one cudowną moc, co miało uchronić przed burzą, od nieszczęść choroby czy pioruna.
To piękna tradycja, to rolnicze święto, to wyraz hołdu żniwnego trudu.

Na okoliczność tego zielnego Święta z inicjatywy Kolpingowskiego Klubu Seniora, Akcji Katolickiej i Caritasu, chętna pewna grupa osób związana z w/w organizacjami postanowiła własnym sumptem porobić bukiety. Miały one być nabywane przez wiernych uczestniczących w tym świątecznym dniu na Mszy Świętej. Otrzymane zaś ofiary – wolne datki, będą przeznaczone na pomoc dzieciom będącym w trudnej sytuacji materialnej.

Zrobiono około 200 bukietów, które to umieszczono w koszach u stóp ołtarza. Piękne kompozycje z polnych ziół i kwiatów, a te wychylały się z koszów:
i macierzanka, dziurawiec, melisa, lubczyk, wrotycz, krwawnik, skrzyp, mięta, szałwia, majeranek, koper, rumianek, kłosy żyta, owsa, pszenicy i wiele innych chcących pokazać swoją urodę.
Nie można zapomnieć o jabłku nabitym na patyczek, czy też cebulce czy marchewce. Później tym święconym jabłkiem – jak głosi tradycja – częstuje się po poćwiartowaniu go całą rodzinę „Coby mówią, że gardło nie będzie boleć”.

Włodarz parafii Św. Pawła Apostoła Ksiądz proboszcz Jan Nowakowski, zarazem prezes Stowarzyszenia Rodzina Kolpinga na rannych mszach dokonał wprowadzenia tematycznego, a następnie poświęcił okazałą, kolorową zawartość koszów. Bukiety „rozeszły się” jak przysłowoowe świeże bułeczki, ludzie chętnie je nabywali składając ofiarę i pytali o jeszcze…
Ta niecodzienna okazjonalna akcja uświadomiła nam ile pokładów dobra i piękna jest w nas samych, ile dobrych myśli pomysłów kierowanych na drugiego człowieka. Jesteśmy przekonani, że to dopiero początek naszych działań, a przysłowie chińskie podpowiada nam, że małymi kroczkami dochodzi się do dużych rzeczy. Te kwietne bukieciki m.in będą przypominały nam i zarazem podtrzymywały naszą rodzinną kulturę, tradycje i obyczaje.

Te więzi mocno nas krzepiące, nad którymi powinniśmy się pochylić, nasza piękna Ojczyzna – Polska jest tak mocno osadzona w tych wartościach. I miejmy nadzieję, że przyszłe młode pokolenie będzie kontynuować te nasze poczynania, a dowodem tego są dziewczynki Julka i Wiki z Lublińca oraz mała Marysia, które ochoczo pomagały tworzyć misterne i jakże pomysłowe pachnące ziołowe bukiety.
I za to im też dziękujemy.

A.P.

r„ Kocham Tatry.
Kocham ich pustkę i milczenie,
Ich martwość o spokój posępny „
K.Przerwa -Tetmajer

Niezapomniana wycieczka  

Miesiąc czerwiec okazał się dla nas miesiącem obfitującym w różnorakie przyjemne doznania i to duchowe i widokowe czy też związane z naszą historią.
Sprawcą tychże „niecodzienności” był kolega Krzysztof globtroter, profesjonalista w wielu dziedzinach – a szczególnie ze znajomością rzeczy – okazał się być naszym turystycznym Maestro.
On to skrupulatnie stworzył plan wycieczki, jej cel łącznie z wyznaczeniem atrakcyjnych miejsc, szlaków, a jeszcze na tą okoliczność zamówił niebywale piękną i słoneczną pogodę.

O godzinie 6 rano z pod Kościoła św. Pawła Apostoła nastąpił wyjazd prowadzący nas do właściwego celu.
Kierunek: Limanowa, Kamienica, Krościenko, Czorsztyn, Niedzica to pierwsze na trasie atrakcje krajobrazowe. Pierwszy postój, jaki miał miejsce to zamek w Niedzicy, jego dzieje sięgają początków XIV wieku. Wieść gminna niesie, że w zamku więziony był Janosik – rozbójnik, polski Robin Hood, zabierał bogatym i rozdawał biednym. W lochach zamkowych po dziś dzień zachował się otwór po haku, do którego to był przykuty.
Na zamku przemieszczały się rody polskie, węgierskie czy włoskie, galeria herbów m.in. na to wskazuje. Po zwiedzeniu zamku w części wysokiej, średniej i niskiej jedziemy w kierunku Spiszu a to Łapsza Dolna, Łapsza Wyżna i Łapszanka.

Z Łapszanki ukazuje się nam najpiękniejszy widok na Tatry i Podhale, nie ma piękniejszego miejsca z niezapomnianą koronką Tatr. Na Spiszu spotykamy urocze kapliczki przydrożne kryte niekiedy gontem to symbole naszej tradycji i polskości i wiary, to też nasze dziedzictwo narodowe.
Dalej po tych zachwytach zapierających dech udajemy się w kierunku rzeki Białki, aby troszkę odpocząć i posilić się tym, co mamy w plecakach. Postój nad Białką oczarował nas swym pięknem po prostu byliśmy w ziemskim raju. Jeden z uczestników wycieczki p. Emil ze znajomością rzeczy przygrywał nam na akordeonie, muzykowanie i śpiewy podnosiły rangę naszego wspólnego biesiadowania. W pewnym momencie nasz Maestro podszedł do rzeki ściągnął obuwie, moczy nogi tudzież głowę w tej zimnej wodzie i twierdzi, że czyni to w celach zdrowotnych, oby na zdrowie! Nikt z nas mimo tego nie wykazał chęci pójścia w jego ślady.
Z bólem serca i z braku czasu musimy już opuścić to uroczysko.

Jedziemy do Czarnej Góry, na której został zbudowany Krzyż na okoliczność wejścia w trzecie tysiąclecie. Następnie zbliżamy się pod skałę związana z legendarnym Janosikiem, na której to był kręcony film pod tym samym tytułem. Przed nami Krempachy, Frydman i Dębno Podhalańskie. Kościółek w Dębnie pod wezwaniem św. Michała Archanioła został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Wśród drewnianej architektury sakralnej Dębno to niewątpliwie perełka w tej materii. XV- wieczny kościółek zbudowany został przez zbójników bez użycia gwoździ to ewenement.
Można w nim podziwiać wspaniałą polichromię ( ciekawe kompozycje kolorystyczne), ołtarz główny czy krucyfiks z XIV w., Najpiękniejszy obraz w kościele to ołtarz tryptyk z oryginalnym zdobieniem. Wychodząc z kościoła złożyliśmy ofiarę – cegiełkę na potrzeby tej jakże pięknej świątyni.
W Ochotnicy Górnej i Dolnej kierujemy się w miejsca, które m.in. przemierzał papież Jan Paweł II, po śladach papieskich stąpamy z pewną czcią i nabożeństwem.

Ostatnim miejscem naszej wycieczki była Mogielnica należąca do najwyższego szczytu w Beskidzie Wyspowym. Ze względów oczywistych nie zdobyliśmy tej góry, ale mamy nadzieję, że możemy tego dokonać po pewnych przygotowaniach, bo…. Przed nami wszystko, co najlepsze. Zatrzymujemy się pod Krzyżem poświęconym walkom ludzi AK z okupantem niemieckim. Jedną z głównych postaci działającą w partyzantce na Podhalu był mjr Józef Kuraś o pseudonimie „Ogień”. Do dzisiejszego dnia w owym miejscu jest zachowana pamięć o tamtych ludziach i czasach. My skromnie oddaliśmy im cześć odmawiając modlitwę w zadumie. Po tych emocjach i przeżyciach nakarmieni nie tylko strawą duchową pomału ruszamy w drogę powrotną.
Ponownie p. Emil uruchamia swój akordeon i przy muzyce rozlegają się śpiewy.  I tak nasz wesoły autobus zmierza przez Zalesie, Pasierbiec, Żegocinę, Nowy Wiśnicz do solnego i zarazem królewskiego miasta, jakim mianuje się Bochnia.

Dla mnie – piszącej te słowa – ten dzień 23 czerwca długo pozostanie w pamięci ze względu na piękno trasy, krajobrazy, świetną organizację i dyscyplinę.
Wszystko to zawdzięczamy Krzysztofowi. Nasz Maestro okazał się być człowiekiem o dużej wiedzy i o dużym sercu, którym to chciał się z nami podzielić tym, co piękne w naszej drogiej nam ojczyźnie Polsce.

I za to składamy Mu wielkie podziękowanie i okazujemy szczerą wdzięczność.
Zapraszamy także na relację fotograficzną z wycieczki  – w menu Galeria.
A.P.

 

„Carpe  diem” 
Z  Horacego (Ody, 1, 11, 8).
OGNISKO!
16.06.2014 r. był dla nas radosnym i oczekiwanym dniem. A dlaczego?

Otóż zostaliśmy przez P. Linców zaproszeni do ich posiadłości na popołudniowe spotkanie. Busikiem dotarliśmy do miejscowości Gawłów, gdzie oczekiwali na nas właściciele tej pięknej i jakże okazałej posesji.  Pan Antoś jak przystało na Gospodarza przywitał nas kordialnie po staropolsku z zastawionym stołem pełnym smakołyków.
W pobliżu rozpalone drwa w kotle tudzież podmuchy białego unoszącego się dymu, który nas pieszczotliwie okadzał tworzyły niecodzienną aurę. W środku w tej wielkiej czarnej misie skwierczały przepyszne kiełbaski, które na tą okoliczność były poszukiwane, jako rarytas. Wokół stołu było gwarno i wesoło, bo jakże mogło być inaczej. Były śpiewy, kawały i „opowieści różnej treści”. W tych ostatnich brylowała niespożyta Jadzia, pełna swoistego uroku, wigoru i poczucia humoru. Obok siedzący Niej kolega Krzyś naprzemiennie wtórował Jej również swą specyfiką żywotności z właściwą sobie swadą i humorem nadawał ton przedni. Również siedzący przy stole też byli aktywni na swój sposób.
Państwo Gospodarze bardzo dbali o nas donosząc smaczne kąski tudzież pyszną zupę borowikową i nie tylko.  Radości było bez końca, ale też zbliżała się pora, aby te gościnne progi opuścić. Że było nam ze sobą dobrze świadczyo tym fakt, że zostaliśmy ponownie zaproszeni na wrzesień, na który to znów będzie radosne oczekiwanie.

I za to wszystko pięknie dziękujemy, za każdą chwilę tutaj wspólnie przeżytą. „Carpe diem” mówimy za Horacym, chwytajmy dzień, korzystajmy z każdego dnia, nie marnujmy mijających chwil.

AP


Po raz kolejny Kolpingowski Klub Seniora z Parafii Św .Pawła Apostoła wybrał się  26 maja br. na wycieczkę, tym razem krajoznawczą. Inicjatorem wyprawy była Kol. Krysia, prowadząca w klubie śpiew.
Trasa wycieczki wiodła od Bochni przez Pierzchów, Niegowić, Marszowice i Grodkowice aż do Chełmu. W wycieczce uczestniczyło 29 osób.

Pierzchów powitał nas chłodnym wiaterkiem z leniwie płynącego potoku. Tutaj, gdzie przed 240 laty urodził się twórca Legionów Jan Henryk Dąbrowski, oddaliśmy hołd wielkiemu Polakowi, śpiewając Mazurka Dąbrowskiego u stóp pomnika. Wiele też ciekawostek z życia generała przekazała nam emerytowana nauczycielka historii wraz z tomikiem wierszy o Generale Dąbrowskim. Do 1997 r. tutejszy pomnik był jedynym w Polsce. Drugi powstał  w Środzie Wielkopolskiej /Zachodnia Małopolska/. Kilka km stąd odwiedziliśmy Niegowić, miejsce pierwszej pracy duszpasterskiej Ojca Świętego, wówczas młodego Karola Wojtyły. Odwiedziliśmy piekny kościół wybudowany w latach 1948-1949. W kaplicy Miłosierdzia Bożego jest wierna replika płyty nagrobnej Św. Jana Pawła II a w bocznym ołtarzu znajdują się jego relikwie. Zajrzeliśmy do pobliskich Marszowic też, gdzie znajduje się Dom Pamięci, w którym przez 11 lat mieszkał Karmelita Bosy O. Anzelm Gadek- założyciel Zgromadzenia Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus. Sistra zakonna opowiadała nam o cudownych uzdrowieniach i długo oczekiwanym potomstwie, wymodlonym przez Bractwo Dzieciątka Jezus.

Następny punkt wycieczki to Grodkowice i Pałac Żeleńskich zbudowany w 1902 r. na miejscu dawnego dworu z XVII w. Dwór a teraz pałac jest miejscem upamiętniającym tragiczny okres w dziejach rodziny Żeleńskich – czas tzw. Rzezi galicyjskiej w 1846 r., podczas której Marcjan Żeleński – ojciec kompozytora Władysława został zamordowany przed swoim dworem przez chłopów z sąsiednich wsi. Miejsce to upamiętnia stojący do dziś krzyż, który postawiła tu żona zamordowanego. Obecny pałac zaprojektował architekt Teodor Talowski. Jest własnością Instytutu Hodowli Roślin i Aklimatyzacji.

Ostatnim etapem naszej wyprawy był Chełm a w nim Kościół Bożogrobców. Galeria i Grodzisko, dawny gród obronny na wys.269 n.p.m. Nikt nie spodziewał się tak pięknych widoków roztaczających się na Tatry, Pieniny i Puszczę Niepołomicką. Przez Chełm przechodzi Małopolski Szlak Bożogrobców – Zakonu Rycerzy Stróżów Św. Grobu., z którymi związana jest historia kościoła i miejscowości. Wszyscy zadowoleni z dnia pełnego wrażeń i niespodzianek o godz. 15.00  powróciliśmy do Bochni.
Każda taka wyprawa to odkrywanie i przeżywanie piękna okolic Bochni oraz poznawanie historii odwiedzanych obiektów i miejsc pamięci narodowej.

Zapraszamy także na relację fotograficzną z wycieczki  – w menu Galeria.
Relacjonowała T.Szydłowska

    

„OGNISKO” – ULICA STRZELECKA

Dnia 16 września 2014 r. grupa Rodziny Kolpinga została zaproszona na ognisko do Koła myśliwskiego o nazwie „ Łoś”. Przywitała nas piękna sceneria tegoż miejsca oraz pełniący rolę gospodarzy pan Emil wraz z małżonką Jadzią. Wkrótce znaleźliśmy się w dużej sali, na ścianach, której jawiła się nam obfitość trofeów myśliwskich. Pan  Jeleński opiekun tego Koła ze znajomością rzeczy objaśniał nam bogactwo zbioru, do którego należą m.in. poroża jeleni, porostki kozła sarny, poroża – inaczej łopaty daniela oraz borsuki, sarny, jelenie, bażanty, kaczki i inne ptactwo oczywiście odpowiednio spreparowane. Na ścianach były też rozpostarte skóry zwierzyny płowej (sarny, jelenie), oraz skóry zwierzyny czarnej (dziki).  Na czołowym miejscu sali widniała okazała skóra niedźwiedzia.

Było gwarno i wesoło przy stołach suto zastawionych smacznym i różnorakim poczęstunkiem. Po pewnym czasie wyszliśmy na zewnątrz, gdzie czekał na nas kocioł pełen pysznych kiełbasek. Po tej uczcie w promieniach słońca przy akompaniamencie akordeonu, na którym to przygrywał kolega Emil zaczęliśmy śpiewać różne pieśni i piosenki. Do grona rozśpiewanego towarzystwa dołączył prezes, a zarazem opiekun Rodziny Kolpinga ksiądz proboszcz Jan Nowakowski. Swoje przybycie uświetnił wykonaniem pieśni Bułata Okudżawy zatytułowanej „ Modlitwa”. Posypały się zasłużone brawa. Długo jeszcze można było biesiadować, ale już czas dawał o sobie znać i ponaglał do powrotu. Długo będziemy wspominać pobyt w tym leśnym uroczysku.

A.P.
„Praojcom na chwałę –
Braciom na otuchę „

Ignacy Paderewski 1910 r.

Jesienna wycieczka 

W jesiennej, deszczowej aurze 2.X.2014 r. ruszyliśmy – z pod kościoła p.w. św. Pawła Apostoła – na dobrze i skrupulatnie przygotowaną przez kolegę Krzysztofa wycieczkę. Pierwszym planowanym postojem było miasteczko Czchów, w którym to zwiedziliśmy kościół p.w.  św. Kingi, tudzież mały ryneczek z pośrodku stojącą fontanną, imieniem tejże świętej. Dalej poprzez malowniczą wieś o nazwie Ruda Kameralna, będąca częściowo w otulinie mgielnej, dotarliśmy do Jamnej. Jamna to osada rekolekcyjna z ciekawie zagospodarowanym terenem. Jamna to historia, to dramat, tu toczyły się ciężkie walki partyzanckie w czasie II wojny światowej. Okrutną śmierć ludzi zamordowanych tutaj w 1944 roku upamiętnia obelisk na wzgórzu, kaplica męczeństwa i tablica pamiątkowa w bacówce. Też dla upamiętnienia tych tragicznych wydarzeń, z 1994 roku został konsekrowany kościół p.w. Matki Bożej Niezawodnej Nadziei, który został wzniesiony w ciągu niespełna dwóch lat. To wzgórze ma specyficzny klimat i szczególnie w czasie wakacji przyciąga setki turystów. W 1993 roku zadomowili się tu dominikanie z duszpasterstwa akademickiego z Poznania. Pacyfikację całej wsi upamiętnia też niżej położony cmentarz, jego pomniki i tablice. Opuszczamy Jamnę i dalej przez Siekierczynę mkniemy do Bruśnika, gdzie zasłona mgielna utrudnia nam z wysokości 50 metrowej wieży panoramicznej spoglądać i podziwiać piękno naszej urodnej, jesiennej, polskiej przyrody. Mamy nadzieję, że za sprawą naszego drogiego maestro Krzysztofa jeszcze tu powrócimy. Podążamy do Bukowca, wstępujemy do byłej cerkiewki przeniesionej tu z Kamiennej przerobionej na kościółek katolicki, w którym organy z XVIII wieku przybijają naszą uwagę. Jako pewien ewenement – dowiadujemy się, że po remoncie dachu kościółka „gośćmi i lokatorami” tej świątyni są znane nam śpiochy – gacki.

Przez wzgórze ciężkowickie podążamy ku Bobowej, po drodze zwracamy uwagę na 500 – letnią lipę. W Bobowej wstępujemy do najstarszej synagogi, aby zobaczyć w niej okazałe prezbiterium z fragmentem tory. W czasie naszej bytności w Bobowej mamy szczęście oglądać XV-y Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej. Piękne ekspozycje prac mienią się kolorami i pomysłowością ich wykonawczyń. Ich artyzm niekiedy zapiera dech w piersiach. Jeszcze kościółek św. Zofii i opuszczamy Bobową udając się do Kąślnej Dolnej. Tutaj zabawiamy dłużej…

W pięknym rozległym jesiennym parku widzimy dworek Ignacego Jana Paderewskiego wzniesiony w 1890 roku. W jednej z sal dworku oglądamy film prezentujący osobę Ignacego Jana Paderewskiego duchowego wodza polskiego patriotyzmu, człowieka wielkiego formatu i wielkiego serca. Ignacy Jan Paderewski pierwszy premier, kompozytor, pianista to szlachetna i piękna postać tamtych czasów II RP. Godność patrioty i artysty były dla Ignacego Jana Paderewskiego najważniejszymi wartościami, które przez całe życie sobie cenił najbardziej. Dzisiaj ten wielki, jeszcze niedoceniony Polak, artysta i polityk nadal jakoś istnieje na uboczu naszej przedwojennej historii. Zarabiał miliony i je tracił. Wprawdzie Jego imię noszą szkoły i ulice – ale mało jest o nim. Hotel „Bristol” to jedyna z Jego udanych inwestycji. Nie odmówił nigdy koncertu na cele charytatywne. W 500- letnią rocznicę bitwy pod Grunwaldem w 1910 roku ufundował pomnik na cześć Jej bohaterów z napisem: „Na chwałę ojcom i otuchę dla braci”. I tak po tej pięknej historii pod wrażeniem opuszczamy dworek w Kąslnej i Zakliczyn.
Co prawda nie zwiedziliśmy jeszcze tzw. „kamiennego miasta” – Ciężkowic, które było w naszym planie, ale co się odwlecze to nie uciecze. Na taką ucieczkę na pewno nie pozwoli nasz Maestro.
Do następnego miłego wyjazdu.

A.P.